UFO dla Marsjanina
A UFO for a Martian

Kuba Szczęsny opowiada Uli Siemion o eksperymentach z materiałem concrete cloth
31.12.2010.



Na początku pracy nad Rooted Design zacząłeś od pomysłu na mebel, w którym można się schronić, który jest też trochę kryjówką. Skąd w ogóle taki pomysł na mebel do rezydencji?
Pomysł miejsc, do których można się schować, takich niszy, po prostu chodzi za mną od paru lat. Jest związany z funkcjonowaniem w miejscach, w których jest dużo ludzi, z którymi człowiek się styka i od których chciałby móc w jakiś sposób uciec, schować się. Czasami na wpół schować się, tzn. współuczestniczyć w jakiejś większej przestrzeni, w której są ludzie ale jednocześnie mieć taką małą niszę do chwilowego wyłączenia się. Na zasadzie bycia w większej przestrzeni, pracowni, w której jest kilka osób. Dlatego zawsze pociągały mnie bardzo meble Eero Aarnio zwłaszcza Ball Chair, czy też Egg Chair, który jest takim właśnie zimowym miejscem do schowania się. Ciepłą, półkolistą przestrzenią.




foto: Tomasz Budzyń


No dobrze, a powiedz skąd się wziął pomysł na strukturę, nad którą pracowałeś właściwie od samego początku?

Wziął się on z tego, że głównie interesują mnie możliwości strukturalne materiału, które nie są uznawane za strukturalnie wartościowe przez architektów. Są to zwłaszcza materiały tekstylne, których miękkość, odpowiada na presję, niewielkie zmiany temperatury, czy wiatru, dając bardzo ciekawe efekty estetyczne. Z drugiej strony spowodowanie, żeby tego typu materiał zaczął mieć jakąkolwiek samonośność, niejako wbrew grawitacji, jest dość dużym wyzwaniem. Zaczynałem od tradycyjnych technik tworzących trójwymiarowe obiekty z lekkich materiałów, od papieru zaczynając a na najnowszych kompozytach tekstylnych kończąc. Po pierwsze mamy bardzo ciekawe tradycje np. wszelkiego rodzaju kryz; szesnastowiecznych, holenderskich czy elżbietańskich, zresztą kryzy funkcjonowały dość długo. Poza tym szukając dalej bardzo długo zastanawiałem się, jaki materiał mógłby mieć wartości, które pozwalają na to, żeby mógł nie tylko unieść samego siebie, usztywnić się, ale również człowieka. Siedzenie jest jednak obliczone na przynajmniej 100 kg żywej wagi. No i stąd długie próby z różnymi formami kształtowania skóry, wykładzin i pvc, które bardzo lubię. Natomiast żaden z nich nie okazał się na tyle sztywny przy różnych możliwych ukształtowaniach, żeby rzeczywiście był wystarczająco wytrzymały. Tu pojawia się jeszcze inna ważna dla mnie rzecz, mianowicie to, że to materiał sam w sobie po jego specyficznym ukształtowaniu musi nieść człowieka. Musi mieć właśnie jakąś nośność, której bez ukształtowania nie miałby i nie może być podparty żadną dodatkową strukturą.




foto: Kjetil Kausland


A dlaczego nie może?

Dlatego, że interesuje mnie taka organiczna czystość rzeczy. Struktury kombinowane funkcjonują w naturze. Są to różne symbiotyczne układy, czasami pasożytnicze, ale najbardziej interesuje mnie – być może jest to obciążenie modernistyczne – prawda materiału, który jest sam dla siebie najczystszą ekspresją swoich możliwości, który nie jest niczym podparty, nie ma ani żadnych oszustw ani żadnego wspomagania. I to, że udało mi się znaleźć concrete cloth przez przypadek, zadziało się w zupełnie cudowny sposób.




foto: Jasmina Bosnjak


W trakcie pracy odszedłeś już od pomysłu robienia schronienia-kryjówki, i to, co nam zaproponowałeś, ma już zupełnie inne funkcje, bardziej pro-socjalne niż anty-socjalne. Czym jest podyktowana ta zmiana?

Stało się tak po pierwsze pod wpływem prezentacji która miała miejsce przed artystami na dość wczesnym etapie pracy. Były tam dwie skandynawskie artystki, które powiedziały, że jest to mało ważna potrzeba z punktu widzenia praktyki artystycznej. Natomiast tym, co z drugiej strony bardzo mnie „uderzyło” i co zaczęło być dla mnie ważne, był fakt, że bardzo trudno było klasycznymi metodami zadziałać na zewnątrz. Bo tak naprawdę najważniejszy w wypadku lokalizacji, w której funkcjonowaliśmy, był wspaniały krajobraz. Coś, co niebywale oddziaływało na człowieka. Teraz będąc w Schloss Solitude nie mam tak wspaniałych krajobrazów. Takich wielkich, dramatycznych perspektyw. Tam to było wyjątkowo sugestywne, to była bardzo rzadka sytuacja, więc od razu pojawiło się pytanie – w jaki sposób wyciągnąć pracę na zewnątrz i jednocześnie być częścią tego krajobrazu. Nie zrobić rzeczy, która jest negacją, która jest krzesełkiem turystycznym, czymś obcym. I taki właśnie jest concrete cloth, który jest takim pseudonaturalnym materiałem, który po ukształtowaniu wygląda jako skóra słonia, który gdzieś tam odwołuje się do kamienia, bo jest pokryty pudrem betonowym... to było „jak znalazł”. Tym bardziej, że tego typu formami byliśmy otoczeni, zwłaszcza granitowymi kolosami.




foto: Nicolas Grospierre


Twoje projekty z Centralą mają często charakter buntu, prowokacji. A czy taki element prowokacji też był obecny w twojej pracy nad Rooted Design?
Nie, raczej chodziło o wielki eksperyment. To, że wziąłem udział w Rooted, było formą eksperymentowania. Nie jestem dizajnerem. Chciałem spróbować w zupełnie abstrakcyjnych dla mnie warunkach odpowiedzieć na czyjeś potrzeby, w tym wypadku artystów pracujących na rezydencjach którzy wtedy – bo teraz sam jestem na rezydencji – byli dla mnie Marsjanami. Czyli w skrócie miałem zaprojektować UFO dla Marsjanina. Widziałem na rysunkach UFO, więc mniej więcej wiem, co to jest UFO, ale akurat tutaj miałem do czynienia z żywymi Marsjanami, którzy mieli trzy palce i którzy mówili: Tutaj muszę te palce pakować do interfejsu. A jednocześnie być cały czas sobą. Więc był to ciekawy eksperyment o tyle, że w związku z tym mogłem spróbować zawalczyć z jakimiś swoimi przekonaniami, ze swoimi potrzebami – jak potrzeba przestronności, potrzeba pracy z para-tekstylnym materiałem – a jednocześnie właśnie odpowiedzieć na konkretne potrzeby kogoś, z kim nie mam do czynienia na co dzień, kogoś, kogo trybu życia nie znałem. Dlatego Rooted było przede wszystkim świetnym eksperymentem. Możliwością eksperymentowania najbardziej luksusową, jaką można mieć, ponieważ nie miałem do czynienia z oporem. Eksperyment w większości wypadków jest obarczony ze swojej natury możliwością czy ryzykiem niespełnienia, dlatego że po prostu może się nie udać. W związku z tym już sama jego natura powoduje, że jest grupa ludzi którzy, zanim jeszcze ten eksperyment zostanie zaczęty, mogą być siłą hamującą. Tutaj tego oporu nie było. Mieliśmy do czynienia z ludźmi, którzy mieli kupę dobrej woli i wszyscy tego chcieli.

W tej chwili sam jesteś na rezydencji w Akademie Schloss Solitude pod Stuttgartem. Jak duże jest twoje studio w Schlossie?

Mam podejrzenie że to jest około 32 metrów kwadratowych.

Czy to jest takie miejsce, w którym dobrze się czujesz?

Tak.

Czyli fakt, że razem z grupą architektów robicie pawilony z concrete cloth nie jest związany z tym, że potrzebujecie dodatkowej przestrzeni na zewnątrz, żeby powiększyć sobie małą przestrzeń życiową?
Nie, te pawilony są też związane z jesienią. Z tym że teraz jest ta stresująca pora roku, w której człowiek chciałby wyskoczyć na zewnątrz, nażreć się witamin, zobaczyć, jak wybuchają kolory. W dodatku tutaj na szczycie wzgórza pośród lasów jesteśmy otoczeni mgłą. Bardzo często, nie tylko o poranku, ale w ciągu dnia mgła jest tak gęsta, że jeżeli się otworzy okno i wystawi rękę na zewnątrz, to czuć ją mniej więcej jak, powiedzmy, watę cukrową, co nie namawia do wyjścia na zewnątrz. A chciałoby się.




Widok modułu części ściany pawilonu: zasada konstrukcyjna nacinania oraz gięcia połaci z concrete cloth


Możesz opowiedzieć coś więcej o tym pawilonie. Do czego on będzie służył?

To jest taka zabawa którą architekci, ale też matematycy i geometrzy zajmowali się od pradziejów, mianowicie jest to relacja pomiędzy powierzchnią a objętością. Chodzi o to, żeby wytworzyć maksimum objętości wobec minimum jakiejś wyjściowej powierzchni. W tym wypadku mamy do czynienia z tekstylnym materiałem, który możemy kształtować prawie dowolnie. Możemy z niego zrobić coś co właśnie będzie miało formę zamkniętej przestrzeni, siłą rzeczy ażurowej. Mamy do czynienia z materiałem, który nie jest w ogóle znany w jakikolwiek sposób. Nie jest to drewno, kamień, żelbet, aluminium, stal, które są związane z konkretną kulturą użytkowania i taką ogólną wiedza na temat tego, co z nich można wycisnąć. Tu naprawdę nie wiemy, co z tego materiału można zrobić. I meble powstałe do Rooted były takim pierwszym ujrzeniem tego materiału, który nie ma stałej specyfiki, jest zmienny, jest gradualny, w dodatku według pewnych zasad, które tak naprawdę odkrywa się dopiero pracując nad nim. I to co nas bardzo interesuje w tej chwili to są jego możliwości konstrukcyjne. Na ile możemy bawić się jego wytrzymałością wobec jego miękkości, kształtując maksymalne odległości pomiędzy podporami. Dlatego ten pawilon jest przede wszystkim sposobem na sprawdzenie, jak ten nieznany materiał będzie się zachowywał. Jakie wytrzyma obciążenia. Jest to więc prawdziwe eksperymentowanie w miejscu, które jest do tego stworzone, a które to eksperymentowanie zaczęło się dzięki pretekstowi w postaci tworzenia mebli dla artystów w ramach projektu Rooted.




Szkic ręczny: zasada procesu budowania instalacji


Ale ten pawilon będzie do czegoś służył, czy będzie tylko taką strukturą stojacą na zewnątrz i pozbawion jakiejkolwiek funkcji?
Jest funkcja, ściśle pretekstowa, bo jest to forma badania. A pretekst znaleźliśmy taki, że wokół Schlossu w każdy weekend odbywają się niebywałe bachanalia komercyjnych fotografików, którzy fotografują szczęśliwych przedstawicieli klasy średniej w postaci nowożeńców. Młode pary stają w różnych pozach przed pałacem, względnie pod otaczającymi go starymi dębami. Jest taka droga krzyżowa, którą oni wykonują z tymi fotografikami i stwierdziliśmy, że zrobimy następny element tej drogi krzyżowej, który będzie po prostu dziwny, który będzie nie w języku tych potrzeb i zobaczymy, jak oni na to zareagują. Czy będą wchodzić do środka, czy będą się fotografować na tle tej dziwnej pergoli. Bo to będzie ażurowy pawilon, który jeśli będzie słońce, będzie formą pergoli albo czegoś, co robi fantazyjny cień. A tak naprawdę fajnie jest zrobić swój własny domek na drzewie, coś, do czego można wejść, schować się w tym, bawić się. Tu jest bardzo dużo dzieci więc na pewno zostanie od razu wykorzystany.




Widok instalacji na dziedzińcu Schloss Solitude





foto: z archiwów Kuby Szczęsnego






laznia.pl